home prolog Szaman pamiętnik fotostory galeria kalendarium wzorzec o husky skróty










Zdjęcia: Natalia Szeląg, Ewa Żyła,
M.Krzemińska



AKTUALNOŚCI ZAPRZĘGOWE


30 IX - 01 X 2006r.

IV Jesienny Cross
Dziergowice - Lubieszów

      Czy warto było zrywać się rano na pociąg o 5:30 z przesiadką we Wrocławiu, a następnie w Kędzierzynie Koźlu i zawracać głowę Agnieszce i Arturowi, by odebrali nas z Dziergowic, do których dotarliśmy o 12:40 i zawieźli na miejsce zawodów? Czy opłacało się jechać z 2 psami, hulajnogą przez blisko 7 godzin, aby przejechać raptem 1,7 km po lesie?
Może popukacie się w czoło, ale było warto!



      Na start ze Snookiem i Szamanem czekałam od dawna!W poprzednim sezonie, startując z Lavią i Szamanem w klasie D1 rozszerzyłam swoją licencję o dyscyplinę: psie zaprzęgi.Mogłam więc wystartować w zawodach Pucharu Polski w Lubieszowie.
       Starty Pucharu Polski rozpoczęły się w sobotę o 16:40. Jechałam jako pierwsza. Psy zdążyły już do tego czasu odpocząć po podróży, więc ciągnęły ochoczo.Trasa jednak I dnia zawodów, ze względu na temperaturę, dochodzącą do 20*C , była bardzo krótka.Dla wszystkich klas: 1,7 km. Dla moich szaraczków zbyt krótka! Zaczęły rozpędzać się dopiero w połowie tej trasy, zrobiłyby II okrążenie bez problemu!
II dnia starty rozpoczęto rano, temperatura była niższa, więc i trasy wydłużono. Dla klasy D - do 2,3 km. Przejazd II dnia był dla nas bardziej udany.Nie dogoniliśmy co prawda doświadczonego zawodnika, który miał poprzedniego dnia lepszy od nas czas, ale za to znacznie uciekliśmy zawodniczce, startującej po nas.

      Podziękowania.
      Jazda na hulajnodze ze Snookiem i Szamanem to prawdziwa przyjemność! Dziękuję serdecznie Ali i Piotrkowi, że pozwolili mi na start z 13 miesięcznym Snookiem. Spisał się naprawdę znakomicie, dobrze wiedział po co przyjechał i co ma robić na trasie! Wspólne treningi w Łodzi i w Spale dały wspaniałe rezultaty.
II miejsce na zawodach! Super debiut Snookiego!
      Podziękowania także dla moich pomocników: Artura i Piotrka - za zaangażowanie, refleks i pogodę ducha! Gdyby nie Wy... ten wyjazd po prostu by nie wypalił! :) Nagrodą za trud był dla pomocników z pewnością występ Trio - Dam ;P na Wieczorze Maszera oraz przepyszne jadło z gospodarstwa pana Kiełbasy: prosiak z ziemniakami, polędwia, grzybki... same specjały, palce lizać... ;P
      Agnieszce i Arturowi - podziękowania za transport z dworca i na dworzec w Dziergowicach. Zaoszczędziliśmy dzięki Wam kilka kilometrów ;P Muszę przyznać, że macie bardzo fajny, pakowny samochód! :D Serdeczne dzięki!
      Słowa wdzięczności kieruję do organizatorów i OSP, którzy udostępnili nam na nocleg: remizę :)
      Wielki całus dla mojego taty - konstruktora hulajnogi.To była super jazda!

      Uwagi.
      Moje krytyczne uwagi dotyczą jedynie pracy sędziego startu: Sędzia na starcie powinien być zdecydowany czy zawodnik może wystartować czy nie. Nie powinna mieć miejsca sytuacja, że zawodnik jest dezorientowany przez sędziego!
Uważam także, że godzina rozpoczęcia startów powinna być podawana dzień wcześniej przez organizatorów!
A wszystkie przesunięcia startów głośno podawane, nawet kilka razy!
Lista startowa zaś oznaczona PRAWIDŁOWĄ datą, by nawet z daleka można było odczytać, którego dnia zawodów dotyczy!

01 - 03 V 2006r.

      Majówka z psami.
Grupa wyprawowa: Ala i Piotrek z Brutusem i Snookim oraz ja z Szamanem.
wybrała się na rowerową majówkę z przygodami...


22 - 23 IV 2006r.

      "Śladem psich łap..." podążaliśmy w Kucobach.
Byliśmy rok temu, musieliśmy pojechać i w tym sezonie. Wiosennych zawodów psich zaprzęgów w Kucobach nie można opuścić! Kto raz pojedzie, będzie wracał... Choć tym razem mój start zawdzięczam przede wszystkim namowom Malwiny,która złapała zaprzęgowego bakcyla na zawodach w Arturówku i zachęciła mnie do ponownego startu w D1 :) Na zawody odbywające się w weekend 22-23 IV 2006r. mogłyśmy wyjechać dopiero rano w sobotę z Łodzi PKSem. Następnie przesiadka w Oleśnie w II autobus, jadący do Borek Wielkich. Przyjazd ułatwili nam: Jacek, transportując hulajnogę na przyczepie, Julita - która wyjechała po nas autem do Borek Wielkich. Specjalne podziękowania dla Oli, która umożliwiła mi start w sobotę po południu, po przejeździe już wszystkich zawodników.
Skład zaprzęgu bez zmian - w roli pracusia - Szaman, w charakterze ozdoby zaprzęgu - Lavia ;)
Hulajnoga zrobiona przez mojego tatę spisała się bardzo dobrze! Przejazd jednak z innych powodów obfitował w "przygody". Było jednak zabawnie i na luzie. W rezultacie i tak stanęliśmy na najniższym stopniu podium ;) A po rywalizacji było dużo czasu na: pogaduchy z Nat :) , zabawy szaraczków z Aquą, przebieżki z psami po lesie na rowerach, relaks nad stawem oraz dobrą zabawę na Wieczorze Maszera przy ognisku i muzyce zespołu Nell...


8 - 9 IV 2006r.

      PRO PAC CUP - Arturówek 2006
Nasz debiut w klasie D1 wypadł na "Watahowych" zawodach...oj działo się, działo! :)

      Przygotowania.
Po jesienno-zimowych treningach wreszcie nadarzyła się okazja, by wystartować na zawodach, nie wyjeżdżająć setki kilometrów od domu. Łódzki Klub Przyjaciół Wilków i Psów Północy - "Wataha" zorganizował zawody w Lesie Łagiewnickim, leżącym w granicach administracyjnych miasta Łodzi.Czekałam na te zawody od dawna! Miałam zadebiutować na nich w klasie D1 ze sprawdzoną na treningach parą: Szamanem (AJAKSEM WALECZNYM Fortunatus) i Herą (Arktogea DOLCE VITA) od Magdy Chrząszcz.
Gdy zbliżał się 25 III okazało się, że Hera zaczyna cieczkę :(   Szczęśliwie dla mnie Wataha przesunęła termin zawodów na : 8-9 IV, ze względu na dużą pokrywę śnieżną w lesie.A przecież miały to być zawody w warunkach bezśnieżnych, zaliczane do Pucharu Polski Dryland! Magda postanowiła jednak,że Hera będzie kryta i przesunięcie terminu zawodów nic nie pomogło.
Na 2 tygodnie przed zawodami zostałam z 1 psem w D1.Były dwa wyjścia: albo zmienić klasę i wystartować z Szamanem w Velo, albo poszukać drugiego psa do zaprzęgu.
Magda ma jeszcze II sunię -Primę (ARKTOGEA PRIMA z Coyoacan), która moim zdaniem ma o wiele większą chęć ciągnięcia od Hery.Jest jednak bardzo przywiązana do swojej Pani i nie miała okazji biegać w parze z Szamanem. Miałam też cichą nadzieję, że Ala i Piotrek zdecydują się "pożyczyć" mi Brutusa na zawody.Miałam świeżo w pamięci nasz ostatni trening w Spale, podczas którego Szaman z Brutusem ciągnęli mnie przez 8 km po zaśnieżonym lesie, na małych saneczkach.A ja nawet nie miałam jak odpychać się i pomagać im. Co to dla nich byłaby trasa 4 km, w warunkach bezśnieżnych, a do tego jeszcze ze sprzętem, na którym można pomagać psom?
Sytuacja jednak wyklarowała się, gdy z propozycją "pożyczenia" psa wyszła Malwina :) Zdecydowałam się na Lavię (AMERICAN BEAUTY Arctic Champions), bo ciągnęła już zgodnie z Szamanem sanie oraz wózek na treningach w Spale.

Lavia i Szaman na stake-oucie,  fot.Plichta
Lavia i Szaman na stake-oucie, fot.Plichta

Tydzień przed zawodami, wybrałyśmy się na wspólną przejażdżkę z psami, by mogły zgrać się.Wycieczka "nieco" wydłużyła się nam z powodu przygód z udziałem innych psów.I w rezultacie psiaki miały w łapach ok.20 km Być może to za dużo jak na zbliżające się zawody sprinterskie.W tygodniu jednak robiłam jeszcze króciutkie odcinki z Szamanem i nie było widać po nim przemęczenia, a raczej niedosyt biegu :)
      Sprzęt.
W klasie D - z 2 psami - można startowac na 3-kołowym wózku, hulajnodze lub rowerze bez łańcucha.Ten ostatni środek transportu jest mało wygodny, ze względu na utrudnioną możliwość odpychania się nogą.Wózka trójkołowego nie miałam, więc pozostała: hulajnoga. Dotychczas nie miałam okazji jeździć na takim sprzęcie.Na 5 dni przed zawodami mój tata zrobił jednak hulajnogę z 3 złomowanych rowerów.
I wersja - miała dość nisko kierownicę, za to wysoki podest.Po pierwszych testach, stwierdziliśmy jednak, że ugięta w kolanie noga bardzo szybko męczy się, a nisko umieszczona kierownica daje w kość kręgosłupowi.Kolejne przeróbki: opuszczenie podestu i możliwość regulacji jego zawieszenia, wymiana kierownicy i stworzenie regulacji jej wysokości, dorobienie podpórki - siodełka pod udo oraz stopki do postawienia sprzętu i wysięgnika do przyczepienia linek dały bardzo dobre rezultaty!! Dzień przed zawodami mój tata pomalował hulajnogę w fantazyjne kolory: żółto-pomarańczowo-zielone. Prezentowała się pięknie i już nie mogłam doczekać się, by wyruszyć na niej z psami!

Na hulajnodze konstrukcji mojego taty,  fot.Plichta
Na hulajnodze konstrukcji mojego taty.

      Starty.
I dzień startów to dla mnie duże nerwy! Jak spisze się sprzęt, a jak psy? Czy Lavia pójdzie ze mną? Dotychczas zawsze w pobliżu była Malwina... Tysiące wątpliowści, ale i...tysiąc więcej chęci by spróbować...i by już być na trasie!
Przed naszym startem, jechali nasi klubowicze (Stake-out'u): JULITA w bikejoringu kobiet, ALEK w bikejoringu mężczyzn, JACEK w C0.
Przyszła kolej i na nas.Na starcie wspierali mnie, jeszcze bardziej przejęci niż ja: rodzice Malwiny, a także mój tata, Artur, Malwina, Julita,Kasia... Same dobre dusze dookoła.
Szaman podprowadzany do linii startu, wyrywa się do przodu, "krzyczy" na nas, chce biec...Komentator mówi o wielkiej pasji husky do ciągnięcia. Lavia - po raz I na zawodach -spokojna, cicha... Trwa odliczanie:5,4,3,2,1, go!

Start z impetem I dnia zawodów, fot.Piotr Kaczmarek
Start z impetem I dnia zawodów, fot.Piotr Kaczmarek

Jedziemy! Psy ciągną ochoczo pierwsze kilkadziesiąt metrów, zaczyna się mały podjazd i tuż przy szczycie - bunt.Lavia chce wracać, Szaman chce biec dalej.Psy plączą się. Muszę zejść, porozplątywać je.Lavia zapiera się.Podbiega funkcyjny i przytrzymuje hulajnogę, pomaga.Ruszamy dalej, zakręt w lewo.Znikamy z oczu widzom na starcie.Różnica zdań między psami: Szaman chce do przodu, Lavia też ciągnie do mety, ale na skróty... Ucieka z szelek. Dobrze, że szaraczki są połączone łaczówką.Ubieram Lavcię ponownie i z niecierpliwością oczekuję, kiedy wyprzedzi nas zaprzęg. Liczę, że psy zechcą go gonić.Mija nas 1,2,kolejny...Szaman wyrywa się do przodu, co powoduje jeszcze większy opór Lavii. Odpinam łączówkę, Szaman nie ciągnie już suni za szyję, Lavia może biec własnym tempem, nawet koło hulajnogi.Ale ona jest jak sparaliżowana.Nie chce postąpić nawet kroku naprzód.
Czy tak ma zakończyć się nasz start? Nie! Zaczynam prowadzić hulajnogę, przemawiam do sunki, żeby tylko wstała i zrobiłą jeden kroczek, a później drugi...dotrzemy do mety,nawet jeśli oznaczałoby to spacer po lesie ;P
Lavia jednak znów wymyka się z szelek, plączą się jej między łapkami.Zakładam jej uprząż, odpinam jednak linę ciągową i obie przypinam do Szamana!
Sunię za pomocą łączówki spinam z Szamanem. Mój szarak jest zmęczony ciągłym wyrywaniem się do przodu, zdezorientowany co właściwie ma robić, ja - cała zgrzana od przepinania psów, z trudem utrzymuję jednego w miejscu, a powstrzymuję drugiego przed ucieczką.Jednak w końcu ruszamy!Szaman ciągnie, Lavia biegnie obok niego. Teraz z górki!Dla mnie chwila oddechu.Przyspieszamy!Niestety dla Lavii zbyt szybko. Już jej się takie tempo nie podoba.Trudno.Trzeba dostosować tempo. Psy biegną kłusem, cały czas odpycham się nogą, zachęcam je.
Trasa bardzo fajna, prowadzi wyłącznie przez las, mijam znajomych funkcyjnych i fotografów ukrytych w trawie :) Czuję się jak na zwykłej wyprawie z psami do lasu.Tylko ten czas! Biegnie jak oszalały ! Tyle minut straciłam na przepinanie psów.
Mijają nas 2 zaprzęgi z klasy D2.Szaman powarkuje na Lavię.Chce je gonić. Lavia odwarkuje się.Tylko, żeby psiaki nie pogryzły się.Na szczęście panienka posłuchała instrukcji Szamana i zaprzęg przyspiesza. Wreszcie czuję się jak na wyścigach psich zaprzęgów :)
Psy pędzą galopem, doganiamy oba zaprzęgi.Jadę na hamulcach.Właściwie to moglibyśmy je wyprzedzić, ale nie krzyczę "droga", bo nie chcę ryzykować z moją parą. Wystarczy, żebyśmy utrzymali ich tempo.Na podbiegu jednak oddalają się. Maszerzy biegną za wózkiem i hulajnogą.Ja też, ale wiele energii straciłam na samym początku trasy. Za zakrętem giną nam z oczu.Przegania nas jeszcze 1 zaprzęg.Szaman nie ma już ochoty wyrywać się za nim.
Nagle! Lavia - chyba już czuje zbliżającą się metę i stojącą na niej swoją rodzinkę - sama przyspiesza. Wyprzedza Szamana, ciągnie go łączówką, a Szamuś też ciągnie, ale...mnie na hulajnodze :)
Doganiamy zaprzęg z grenlandami, maszerka pyta się czy ma zjechać.Mówię, żeby jechała dalej, będziemy trzymać się za nią. Zadowolona, dziękuje.
Jeszcze kilka zakrętów i jest meta! Zgromadzona wokół ostatniego odcinka trasy publiczność działa rozpraszająco na psy.Na finiszu, odpuszczają sobie. Zeskakuję z hulajnogi, krzyczę: "go!go!go!" do psów i dobiegamy do mety :)
Nikogo z "naszych" nie widzę.Tylko asystenci sprawdzają czipy psów.Ajaks Waleczny ma, American Beauty -ma tylko tatuaż, znakują ją specjalną farbą.

Oznakowana Lavia odpoczywa po biegu,  fot.Justyna Wydra
Oznakowana Lavia odpoczywa po biegu, fot.Justyna Wydra

A gdzie są moi pomocnicy? Czy już nikt na nas nie czeka? Zwątpili i poszli na piwko? ;P W końcu podchodzą.Widzę, że ekipa powiększyła się o 2 Jacków oraz Alę i Piotrka! Kochani, wracamy na parking!Jutro pójdzie lepiej!
Na czas przejazdu i wyniki nawet nie chcę patrzeć.Już wiem,że nasza pozycja jest niezagrożona :) Cel na II dzień to: po prostu dojechać do mety! ;P

      II dzień.
Po posiłku regeneracyjnym, pogaduchach, Wieczorze Maszera nastrój wszystkim dopisywał! Starty w Niedzielę zaczęły się wcześniej.To znacznie lepiej dla psów, bo poprzedniego dnia startowaliśmy o... i było dosyć ciepło.
Mój tata wpadł na pomysł, żeby przypiąć Lavię za Szamanem w 1 linię. Pożyczamy linki od Jacka, zaprzęg wydłuuuuużył się. Co to będzie teraz jak poplączą się? Tyle tych linek...

Przygotowania do startu II dnia zawodów,  fot.Plichta
Przygotowania do startu II dnia zawodów, fot.Plichta

Wybieramy się po okolicy pojeździć z psami.Mój tata na rowerze trzyma Szamana na smyczy, za nim biegnie Lavia, ja na hulajnodze. Pierwsza długa prosta - dobrze, nawrót - w porządku, II długa prosta -Lavia zakotwicza sobą zaprzęg. Szaman ma dość.Różnica zdań między psami, przepychanki.Rozdzielamy w porę szaraczki.
Już wiem, że w 1 linii nie będą ciągnęły lepiej.Tymczasem za kilka minut start... Odpinamy linki.Czy ktoś ma kombinerki?! Zapięcie nie chce puścić! Czasu coraz mniej.Alek jedzie na rowerze po sprzęt. Czy zdążymy na czas? Udaje się! Psy przypinam do 1 linki obok siebie. Życzcie nam powodzenia.

Szaman i Lavia na starcie,  fot.Malwina Plichta
Szaman i Lavia na starcie II etapu, fot.Malwina Plichta

Start! Pierwsze metry - psy wyrywają do przodu...

Rozmiar: 50306 bajtów
Pierwsze metry - psy wyrywają do przodu...

...nagle - opór. Lavia zatrzymuje się i z łatwością wyślizguje się z szelek, mimo, że dziś podwiązaliśmy je dodatkowo pod brzuchem, by udaremnić tę próbę ;P
Linki poplątane, zsiadam z hulajnogi.Artur i mój tata podbiegają do mnie.Chcą mi pomagać. Konferansjer przypomina im, że zawodnika można wspomóc jedynie w przytrzymaniu sprzętu. Artur chyba nie słyszy.Chce przytrzymać Lavię. To nie sprzęt :) - szepczę mu cicho.
Wiem już doskonale, co robić.Zakładam Lavii szelki, ale linę ciągową podczepiam tylko do Szamana. Spinam psy łączówką.Damy radę! Dalej psiaki! Bylebyśmy tylko opuścili korytarz startowy przed startem kolejnego zawodnika.Na szczęście klasa D2 zaczyna za kilka minut.
Na trasie- bez większych niespodzianek.Szaman ciagnie, Lavia biegnie kłusem obok niego.Tylko, że raz chce z prawej, raz z lewej...
Około 800 m przed metą Lavia przyspiesza.Wyprzedza Szamana.


Finisz II dnia zawodów,  fot.Piotr Kaczmarek
Finisz II dnia zawodów, fot.Piotr Kaczmarek

Wpadamy na metę.Poprawiliśmy czas o 3 minuty! To i tak słabo, bo wczoraj przepinanie psów zajęło mi więcej czasu.Dziś jednak psy prawie w ogóle nie biegły galopem, z wyjątkiem ostatniego odcinka.

      Wrażenia.
Dla mnie najważniejsze jest, że pomimo tylu trudności, ukończyliśmy oba etapy!
Z Szamana jestem bardzo dumna! Sam ciągnął mnie na hulajnodze przez większą część trasy I dnia i cały odcinek II dnia zawodów.Mój kochany Szamuś!

Z ukochanym Szamusiem i Lavią,  fot.Piotr Kaczmarek
Z ukochanym Szamusiem i Lavią, fot.Piotr Kaczmarek

Dziękuję również Malwinie i jej rodzicom za Lavię!! Cieszę się, że jednak udało mi się przekonać Lavcię do biegu. Pomimo oporów i chęci ucieczki do bliskich pobiegła ze mną także i II dnia :) Myślę, że na jej postawę na trasie miało wpływ duże przywiązanie do Malwiny. Gdy ukochanej Pani zabrakło, zniknęła też Lavcii motywacja do biegu. Nasz wysiłek został zresztą doceniony przez organizatorów ;P
Oprócz dyplomu i karmy za IX miejsce w klasie D1, otrzymaliśmy nagrodę specjalną dla: " Najdłużej zwiedzającego trasę zaprzęgu Siberian Husky", ufundowaną przez Husky Firmę - Ewy Kwiecińskiej i Dominika Kotwasińskiego. Nagroda - to szpila do stake-out'u, by w czasie tego zwiedzania można było przypiąć psy!
Jak to EWAKA powiedziała: "Nie dziękuj, bo sama sobie zasłużyłaś na tę nagrodę" ;P Tak więc zamiast podziękowań zostaje mi tylko wyrazić zadowolenie, że nagroda przyda mi się podczas kolejnych zawodów, na które oczywiście pojadę!

Dokąd jedziemy na następne zawody?  fot.Justyna Wydra
Dokąd wyruszamy na następne zawody? fot.Justyna Wydra

Jak mogę podsumować zawody w Arturówku? Wataha zrobiła kawał dobrej roboty! Organizacja na najwyższym poziomie. Konferansjera -.... - możnaby słuchać godzinami. A atmosfera Wieczoru Maszera i całych zawodów spowodowała, że Malwina namawia mnie na zawody w Kucobach, a Ala z Piotrkiem zdecydowali się na starty ze swoimi psami od nowego sezonu! :) Jest też szansa, że będę mogła wystartować w DO z Szamanem i Snookim lub Brutusem.

--> GALERIA z zawodów PRO PAC CUP 2006 !! <--


12 II 2006r.

      Nowy team, nowy trener
Wczoraj po raz I zaprzęgliśmy razem Brutusa i Szamana do sań, a psy... ciągnęły, że hej! Ale może od początku... Może ktoś zechce przeczytać o tym jak realizują się marzenia, bo jesteśmy dobrym przykładem na to, że mieszkańcy miast mogą ze swoimi psami, żyjącymi w wieżowcach, blokach, na osiedlach, spróbować psich zaprzęgów i hasać po śniegu, nie wyjeżdżając nawet z miasta!
       10:30 -wychodzimy z domu, Szaman w szelkach, z plecakiem na grzbiecie, ciągnie małe saneczki. W Łodzi jest tyle śniegu, że bez problemu z saneczkami docieramy chodnikami do drogi gruntowej ciągnącej się wzdłuż działek i torów i ciut po 11 jesteśmy na umówionym spotkaniu.Wzdłuż drogi nad torami pędzi zaprzęg. To Piotrek z Brutusem, Snookie biegnie luzem z boku. Ala dojeżdża po chwili do nas na nartach. Już w czwórkę (Ala, Piotrek, Artur i ja) podążamy w stronę okolicznych pól. Piotr na saniach, wykonanych przez siebie z elementów drewnianych i płóz zrobionych z nart zjazdowych. Sanie lekkie, odpowiednie nawet dla 1 psa i co istotne częściowo składane!
       Brutus wyrywa się do przodu, bo już widzi Szamana szykującego się do biegu. Szaman też nabiera ochoty do ciągnięcia, jak zwykle "krzyczy" na mnie, żebym się pospieszyła. Po chwili ich doganiamy. Ja siedzę na zwykłych sankach, ciągniętych przez Szamana, w 1 ręce trzymam smycz przypiętą do obroży i dłuższą od linki łączącej uprząż z sankami. To tak na wszelki wypadek -by mieć pełną kontrolę nad psem. Snookie biegnie luzem obok. Jazda świetna, choć wyboista trasa "daje mi nieco w tyłek" ;P   Wyprzedzamy się wielokrotnie. Szaman z Brutusem oglądają się na siebie. Zauważamy, że najbardziej ochoczo ciągną, gdy biegną łeb w łeb obok siebie. Już mieli okazję nie raz tak biegać podczas wypadów rowerowych. Po pewnym czasie zapada więc decyzja: podłączamy "chłopaków" razem do sań! Niech scementują swą męską, szorstką przyjaźń we wspólnym wysiłku i pracy ;P
Jest pomysł, żeby założyć im na początek kagańce, ale obywa się bez tego. Przecież znają się już wiele miesięcy, są już po małym wysiłku, więc nie powinny wszczynać kłótni bez powodu. Na wszelki wypadek nie zakładamy im łączówki.
       I..."panowie" nas zaskakują... Ale oczywiście pozytywnie :)
Nie tylko idą jak burza do przodu i nawet na siebie nie powarkują, ale i nie plączą się po nawrotach, ustaliły sobie po swojemu pozycję (prawa - lewa strona) i jeszcze biegną zgodnie w towarzystwie Snookiego.

Brutus i Szaman w zaprzęgu, fot.Piotr Kaczmarek
Brutus i Szaman w zaprzęgu, fot.Piotr Kaczmarek

       Snookie to kilkumiesięczny husky Ali i Piotra, oczko w głowie Brutusa - "starszego braciszka" lub "tatuśka", który denerwuje się, gdy Szaman w zabawie ustawia małego. Teraz Snookie biegnie pomiędzy Szamanem i Brutusem, w pół długości przed nimi. Tak jakby był zaprzęgnięty razem z nimi, choć nie łączy go żadna linka z saniami czy z psami. Jak określić jego rolę? Robi za trail-leadera? No, prędkość mają psy olbrzymią!

Snookie, Brutus i Szaman, fot.Piotr Kaczmarek
Snookie, Brutus i Szaman, fot.Piotr Kaczmarek

Na saniach po kolei: Piotrek, ja, Artur. Ala tym razem doskonali swoją technikę jazdy na biegówkach.Psy ciągną ochoczo pod górkę i z impetem pędzą w dół. Trener - Snookie jest niesamowity! Wie jak poprowadzić zaprzęg. On po prostu ma nosa!

Ja z Szamanem i Brutusem, fot.Piotr Kaczmarek
Ja z Brutusem i Szamanem, fot.Piotr Kaczmarek

       Zobaczymy jak długo śnieg w Łodzi utrzyma się, ale nawet jeśli nadejdą roztopy to nic straconego, bo przesiądziemy się na rowery i spróbujemy podczepić Brutusa i Szamana do dwukołowca, a Snookie z pewnością nam w tym pomoże!

Pozdrowienia z Łodzi dla wszystkich czytających!

4 XII 2005r.
      To już kolejny trening, na którym pojawia się Malwina z wyhodowaną przez siebie sunią siberian husky -"Lavią" -AMERICAN BEAUTY Arctic Champions. Miotowy brat Lavii i półbrat Szamana - AMERICAN EXPRESS Arctic Champions - "Shamuck" -też biegał kilka tygodni wcześniej w naszym towarzystwie po spalskich lasach razem z "Watahowiczami" - Agnieszką i Arturem. Teraz kolej na Lavię...
      Na początku Malwina dojeżdżała razem z nami do Spały PKSem, a nasze rowery transportowane były przez Jacka na przyczepce. Podczas kolejnych wojaży na spalskie spotkania dzielimy los rowerów ;)...i docieramy wszyscy samochodami.
Po takiej komfortowej jeździe samochodem i sił jakby więcej na treningu! Po przejechaniu 8 km trasy na rowerach, pozostaje niedosyt. Pożyczamy, więc wózek od Jacka i zaprzęgamy do niego nasze szaraczki: Szamana i Lavię.
       Wybieramy się z nimi w znacznie krótszą trasę. Chcemy zobaczyć jak sobie poradzą razem w zaprzęgu. Malwina na rowerze, ja na wózku. Zaczynam od wywrotki tuż za I zakrętem...ale jest dobrze. Psy nie zrażają się i ciągną dalej. Tempo nie jest już takie szybkie jak na pierwszej ośmiokilometrowej pętli, ale pieski robią swoje. Pomagam im, odpychając się nogą. W drodze powrotnej zamieniam się z Malwiną. Teraz ona próbuje roli maszera :) Ja pędzę ile tchu przed psami na rowerze. Na "mecie" Piotrek robi zdjęcie naszym szaraczkom w zaprzęgu.
Wyglądają na zadowolone!

Szaman i Lavia w zaprzęgu,  fot.Piotr Kaczmarek
Szaman i Lavia w zaprzęgu, fot.Piotr Kaczmarek

5 XI 2005r.
      Wielką radość sprawia mi trenowanie z 1 psem,ale jazda z 2 psami to 2 x większa frajda! Umożliwiła mi ją Magda, podczepiając do Szamana i mojego roweru swoją sunię - Herę (Arktogea DOLCE VITA). Muszę przyznać, że Hera robi duże postępy i z treningu na trening daje z siebie więcej, ciągnąc coraz bardziej ochoczo. Jej towarzystwo działa także motywująco na Szamana, który ze wszystkich sił pokazuje jej jak prawidłowo pracować w zaprzęgu :)
No pieski, jak tak dalej dobrze pójdzie to zabiorę Was na zawody!!

"Stake-out" - sekcja sportu psich zaprzęgów Chojeńskiego Klubu Sportowego

JESIEŃ 2005
      - to czas wspólnych treningów na terenie Nadleśnictwa Spała w bliskim sąsiedztwie Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Spale :)
Grono miłośników husky, chcących trenować ze swoimi psami powiększa się!
Do Spały jeździmy z Alą i Piotrem oraz ich haszczakiem Brutusem. Mały Snookie czeka jeszcze cierpliwie w domu na swoje I treningi.
Transport sprzętu umożliwia nam Jacek, znający ze swoim stadkiem:Maxem, Chanem i Sajanem niemal każdy zakątek spalskich kniei ;)
Z Małopolski przyjeżdża czołowa polska zawodniczka, czyli Julita :) ze swoimi 2 suniami:Kruszyną i Sulą.
Z pobliskiego Tomaszowa Mazowieckiego przybywa Magda z Primą i Herą, a z Ksawerowa Kasia i Jacek z :Tiki-Tiki i Kingiem.
Trenuje również świetna biegaczka - Honorata oraz Alek z Andym :)
       Warunki treningowe są znakomite: tereny leśne,mało ludzi, zero pojazdów silnikowych, wiele możliwości wyboru ścieżek. Oznakowana została już pierwsza trasa, licząca 8 km . Kolejne będą wytyczane już wkrótce! Teren raczej płaski,choć można znależć zarówno podjazdy jak i piaszczyste drogi,wymagające większego zaangażowania i wysiłku.
       Po szczegóły zapraszam na stronę: stake-out.org Zachęcam wszystkich, którzy mają ochotę na wspólne treningi w przyjaznej, życzliwej atmosferze do przyjazdu w te okolice!

Informacje dotyczące treningów: tel.0-504-568-135
lub mailem:huskyzone@interia.pl lub bezpośrednio w klubie: poczta@stake-out.org



Z przyjemnością informuję,
że od sezonu zaprzęgowego 2005/06 jesteśmy członkami I w Łodzi sekcji sportu psich zaprzęgów - "Stake-out" przy Chojeńskim Klubie Sportowym. CHKS to klub z tradycjami, założony w 1923r. w Łodzi i zrzeszający ok.600 zawodników.

ChKS






Strona główna. Wszelkie prawa zastrzeżone.Strefa Husky-Prywatna strona miłośników Husky
© 2003 Małgorzata Krzemińska  www.huskyzone.w.pl  Ostatnia aktualizacja: 05.10.2006